BIOblog 24/7

Nie mam żad­nych ta­lentów – prócz na­miętnej ciekawości.

Przyczyny zmęczenia – niedobór magnezu

Sierpień 22nd, 2016

magnezWspółcześnie coraz częściej ludzie narzekają na uczucie zmęczenia, które opisują jako przewlekłe, wyniszczające i odbierające chęć do życia. Takie uczucie utrzymujące się dłuższy czas może doprowadzić do bardzo negatywnych konsekwencji, których ciężko będzie się pozbyć. Dlatego! Jeśli zauważysz u siebie takie objawy jak:

  • rozdrażnienie
  • nerwowość
  • bezsenność
  • kołatanie serca

koniecznie sprawdź u siebie poziom magnezu, ponieważ mogło dojść do jego nagłego spadku spowodowanego stresem, przemęczeniem, dużym wysiłkiem fizycznym lub umysłowym. Niestety, ale jeśli nie masz poprawnie zbilansowanej diety, to objawy same nie ustąpią i wymagana będzie suplementacja.

Przyczyny zmęczenia jednak nie zawsze leżą w niedoborze magnezu i należy doszukiwać się go w innych czynnikach ryzyka. Mimo wszystko pierwszym badaniem, które należy wykonać jest właśnie poziom elektrolitów, których zaburzony poziom może w dużym stopniu przyczyniać się do naszego samopoczucia.

W jaki sposób w domowym zaciszu podnieść poziom magnezu?

Najważniejsze jest zbilansowanie swojej diety do tego stopnia, aby włączyć w nią produkty spożywcze, które w swoim składzie zawierają magnez. Należą do nich między innymi:

  • fasola biała
  • chleb żytni
  • banan
  • makrela
  • czekolada gorzka
  • kakao
  • orzechy laskowe

Czy bakterie mogą się porozumiewać?

Sierpień 5th, 2016

quorum sensingMówiąc o porozumiewaniu się organizmów zawsze na pierwszy tor wychodzi ludzka mowa lub odgłosy wydawane przez zwierzęta. To najczęstsze skojarzenia. Jednak idąc dalej tym tropem można także wspomnieć o niewerbalnym porozumiewaniu się ludzi. Chociażby mowie gestów i wymownych spojrzeniach. Takie wymowne spojrzenia zaobserwowano także wśród mikroorganizmów, jakimi są bakterie! Nikt wcześniej nawet nie śmiał przypuszczać, że są one w stanie się komunikować. Oczywiście, „komunikacja” to zdecydowanie za duże słowo, a cały proces nosi łacińską nazwę „quorum sensing„.

W wolnym tłumaczeniu na język polski oznacza to „wyczuwanie kworum”, czyli odpowiedniego stężenia, w którym możliwa jest zorganizowana reakcja całej kolonii bakterii występującej w danym środowisku. Bakterie zaznaczają swoją obecność wydzielaniem do środowiska specyficznych cząsteczek sygnałowych (acylowanych laktonów homoseryny w przypadku bakterii G(-) lub cząsteczek peptydowych dla G(+) ). Po osiągnięciu odpowiedniego stężenia bakterii w środowisku aktywowane są geny docelowe odpowiedzialne za takie procesy jak m.in.: czynniki wirulencji, sporulacja, synteza antybiotyków, tworzenie biofilmu czy koniugacja i stan kompetencji.
vibrioZjawisko „porozumiewania się” bakterii zostało odkryte przypadkiem w latach 70. XX wieku, gdy dwóch badaczy prowadziło analizy bioluminescencyjnych bakterii: Vibrio harveyi i Vibrio fischeri. Panowie zaobserwowali, że te mikroorganizmy są w stanie emitować światło tylko żyjąc w organizmach innych zwierząt jako ich flora bakteryjna. Zastanowili się dlaczego tak się dzieje i po wnikliwiej analizie próbek, doszli do wniosku, iż ma to związek z tym, że w 1ml płynu pobranego z organizmów zwierząt żyje ponad milion razy więcej bakterii niż w 1ml wody morskiej.

Zwierzęta w każdym aspekcie i nie tylko

Sierpień 7th, 2015

Biologia i wszystkie związane z nią aspekty towarzyszą nam od najmłodszych lat. Zajęcia z tej tematyki realizowane są już w szkole podstawowej poprzez lekcje środowiska czy też obecnie przyrody. Później sytuacja się nieco zmieniła i oba przedmioty zamieniono w jeden zwany Biologią. I to właśnie na tym przedmiocie dopiero można było doszczętnie poznać życie fauny i flory nie tylko w naszym kraju, ale również i na świecie. Wiele osób zaraziło się w ten sposób miłością do roślin, zwierząt czy też samej biologii. Zostało pasjonatami takich przedmiotów i rozwijają tą pasję aż po dzień dzisiejszy. Niektórzy z nich piszą chociażby blog biologiczny, który przyjmuje najróżniejsze postaci. Albowiem jedni zdecydują się prowadzić blog biologiczny opisujący konkretne rośliny lub zwierzęta, fotografie z nimi a także wyjątkowe sytuacje, które ich spotkały podczas wykonywania zdjęć lub pisania bloga. Inni zaś zdecydują się na blog biologiczny typowo informacyjny.

Będą opisywać na nim dane znajdujące się już na licznych stronach internetowych lub nawet w Wikipedii. Będą tworzyć kompendium wiedzy na temat szeroko pojętej biologii. Będą mieli taki swój pomysł. Jednakże niezależnie od tego, jaki pomysł na blog biologiczny zostanie wybrany a później zrealizowany to za każdym razem będzie on miał rację bytu. Będzie, bowiem przekazywał informacje, która każdego dnia są niezbędne wielu osobom. Ludzie w różnym wieku poszukują danych na temat Biologii i właśnie na takim blogu będą w stanie je odnaleźć.

biologia

Ćmy – piękne motyle nocy | entomologia

Sierpień 5th, 2014

ĆMASiedzisz nocą nad ciekawym artykułem w gazecie, przy zapalonej lampce i nagle słyszysz ciężkie trzepotanie skrzydeł? Cóż to może być? Twój nocny przyjaciel, który nie da Ci spokoju, dopóki widzi światło w Twoim pokoju. Ćmy, zwane także motylami nocy, bardzo lubują się w świetle, którego nocą tak mało. Właściwie do tej pory naukowcy jednoznacznie nie stwierdzili, dlaczego tak się dzieje. Być może lubią wygrzewać się przy zapalonej lampce, a być może dzieje się tak za sprawą systemu nawigacji, który jest oparty o światło. Zatem lampka, która stoi na Twoim biurku i emituje światło, stanowi dla ciem lampę morską. Jednak skupmy się na faktach i zastanówmy, czym ćmy różnią się od motyli dziennych, ponieważ różnice te są wyjątkowo widoczne.

CO RÓŻNI ĆMY OD MOTYLI?

Różnic jest kilka, ale oczywiście nie one pozwalają na odróżnienie tychże owadów od siebie. Zakwalifikowanie owadów do dziennych lub nocnych jest wyjątkowo łatwe, z oczywistych względów.

  • Ćmy podczas procesu przepoczwarzania się tworzą jedwabny kokon wokół swojej poczwarki, u motyli nie obserwuje się takiego zjawiska
  • Motyle nocne mają w zwyczaju odpoczywać ze skrzydłami rozłożonymi na boki, zaś motyle dzienne robią to ze skrzydłami postawionymi pionowo względem ciała
  • Korpus ciem jest znacznie bardziej owłosiony i większy w porównaniu z korpusem motyli
  • Motyle dziennie mają kolorowe ubarwienie skrzydeł, podczas gdy ćmy zazwyczaj wykazują ciemne, szare lub brązowe kolory. Oczywiście wyjątek stanowią ćmy dzienne, które przywdziewają ubarwienie odstraszające, które ma na celu informować drapieżnika o ich toksyczności

Wbrew obiegowej opinii ćmy potrafią być pięknymi owadami zachwycającymi swoją różnorodnością i ubarwieniem.

ćma niedźwiedziówka kaja

Co można zjeść w lesie? – czyli jadalne gatunki leśne | Roślinność

Maj 1st, 2014

Co można zjeść w lesie? ( i oczywiście nie mam na myśli pospolicie występujących grzybów). Zdecydowanie większość ludzi, którzy usłyszą to pytanie, odpowiedzą na nie kiwając głową z przerażania: „no raczej nic!”, zaś niektórzy z pełną odwagą w głowie stwierdzą: „oczywiście, że poziomki, bo niby co innego?”. Ku naszemu zaskoczeniu występuje mnóstwo pospolitych gatunków leśnych, które możemy spożyć i wybryk ten nie skończy się na pogotowiu. Po przeczytaniu tego artykułu będziesz mógł oświecić znajomych, że napar z pokrzywy dobrze robi na kaca, a młode pędy sosny w warunkach ekstremalnych mogą zastąpić Ci pastę do zębów, ponieważ mają działanie antybakteryjne.

tasznik pospolityPierwszym gatunkiem, który z widzenia znają na pewno wszyscy i pewnie wielu z Was już go próbowało w dzieciństwie, jest tasznik pospolity (Capsella bursa-pastoris). To dość pospolita roślina i występuje nie tylko w lasach, ale także na polach, łąkach, a nawet możesz ją spotkać w mieście, pod swoim domem. Ze względu na swoje obszerne występowanie jest traktowana jako chwast, a nie wszyscy wiedzą, że działa przecikrwotocznie, moczopędnie. Świetnie się sprawdza przy obfitych menstruacjach do złagodzenia krwawienia. W niektórych krajach dodaje się go do sałatek i zup. Tasznika można poznać po tym, że jego owoce przypominają serduszka.

szczawik zajęczyKolejnym wartym zapamiętania gatunkiem jest szczawik zajęczy (Oxalis acetozella), które liście są bardzo kwaśne w smaku, ale wykazują wiele cennych zastosowań. Warto wiedzieć, że roztłuczone liście można przykładać na rany, napar z liści obniża gorączkę, działa moczopędnie i uzupełnia niedobór witaminy C w organizmie. Ponadto może także stanowić naturalną odtrutkę w przypadku zatrucia rtęcią lub arsenem. Zatem zapamiętaj jak wygląda ten szczawik, ponieważ może Ci pomóc w ekstremalnych leśnych warunkach, a występuje nie tylko w Polsce. Poznasz go po charakterystycznych liściach w kształcie serca i ożyłkowanym kwiecie.

 

Musisz jednak pamiętać, że nie możesz spożywać roślin przypadkowo. Jeśli nie jesteś pewien co do tego, czy dana roślina jest jadalna, lepiej nie staraj się o tym przekonać na własnej skórze, ponieważ może to nieść za sobą poważne konsekwencje zdrowotne.

Plastydy – chloroplasty, leukoplasty, etioplasty, amyloplasty, chromoplasty

Kwiecień 5th, 2014

Czym właściwie są plastydy i gdzie występują?

Plastydy to organelle, które pojawiają się w każdej komórce roślinnej z pominięciem męskich komórek płciowych. Można wyróżnić wiele rodzajów plastydów i podzielić je ze względu na pełniące funkcję. Kluczową cechą, która pozwala sklasyfikować poszczególne plastydy jest występowanie w nich barwników.

chloroplastNajbardziej znanymi plastydami, ponieważ omawianymi na lekcjach biologii już na etapie gimnazjalnym, są oczywiście chloroplasty – czyli najogólniej mówiąc – plastydy zawierające zielony barwnik jakim jest chlorofil, obok którego pojawiają się także karotenoidy (barwniki żółte, pomarańczowe i czerwone). Zielona barwa rośliny wynika jedynie z tego, że chlorofilu jest zdecydowanie więcej. Jednak gdy ten jesienią obumiera, wtedy możemy obserwować mieniące się odcienie karotenoidów. Ale nie o tym dziś mowa.

Wszystkie plastydy różnicują się z proplastydów.

Jakie plastydy jeszcze wyróżniamy?

Etioplasty – są to plastydy, które różnicują się, gdy chloroplasty zostaną pozostawione w ciemności.

Leukoplasty – warto pamiętać, że nie zawierają chlorofilu, ale znajdują się w częściach roślin zarówno prowadzących fotosyntezę jak i tych wykluczonych z tego procesu; ich wnętrze jest pozbawione rybosomów, właśnie w leukoplastach ma miejsce synteza olejków eterycznych.

Amyloplasty – ich głównym zadaniem jest synteza skrobi, znajdują się w spichrzowych częściach roślin (tzn. bulwach, kłączach, bielmie).

Chromoplasty – występują w komórkach płatków korony i owoców, ich główną rolą jest synteza karotenoidów.

Studia licencjackie – kierunek: biologia | opinia okiem studenta

Luty 28th, 2014

biologiaDzień jak co dzień, powrót po ciężkim dniu do domu, kapcie, kolacja i odpoczynek i … książki. Nie jest to na pewno typowy dzień studenta, ponieważ i typowym studentem nie jestem. Gdy ludzie studiujący na wielu innych kierunkach po powrocie z uczelni mogą jedynie powiedzieć: „co za nudy” lub „gdzie dziś idziemy na piwo?”, tak studenci kierunku: biologia mogą rzec: „łoł, dzisiejsza sekcja na żabie była naprawdę super” lub „perhydrol strzelił mi w twarz”.

Dzisiaj o tym, czy WARTO STUDIOWAĆ BIOLOGIĘ?

To pytanie zadaje sobie każdy maturzysta, która w maju podejdzie do rozszerzonej matury z biologii lub każdy, kto choć trochę biologią się interesuje. Oczywiście nie ma co ukrywać, że na biologii kończą także tacy, którym nie spełniły się marzenia związane z medycyną, a także tacy, którzy na maturze mieli do czynienia tylko z językiem polskim i wiedzą o społeczeństwie. Jednak nieważne z jakiego powodu trafisz na ten kierunek i czy będzie to łatwa droga, to z pewnością przekonasz się o poważnych wyboistościach pojawiających się w późniejszym czasie. O czym mowa?

TRUDNOŚCI

Biologia to owszem – niesamowity kierunek, ale także niezwykle trudny. Trudność nie polega na skomplikowaniu przyswajanej wiedzy, ale jej ilości. Przez 13 lat swojej kariery edukacyjnej nie nauczysz się tyle, ile na I semestrze tych studiów. To kierunek, na którym nie poznasz znaczenia zdania: „studia to wieczne wakacje”. Jest dużo, dużo, więcej i będzie jeszcze więcej wiedzy do zdobycia. Noce spędzone nad książkami to może nie codzienność, ale na pewno będą zdarzały Ci się częściej niż Twoim kolegom na innych kierunkach. Książki mające 1200 stron staną się Twoimi najlepszymi przyjaciółmi, a każdej nocy w Twoich żyłach będzie krążył ten wspaniały płyn, jakim jest…kawa! Najgorszym wrogiem stanie się chemia, a sojusznikiem,  o dziwo, matematyka. Będziesz myślał, że masz już dość i chcesz się poddać, jednak w Twojej głowie pojawią się…

ZALETY

I teraz ta przyjemniejsza część, która mam nadzieję zachęci Was do zastanowienia się nad wyborem tychże studiów.

Co takiego fajnego jest w tym kierunku? Szczerze? Wszystko. Przede wszystkim to, że czegokolwiek się uczysz, to ma to związek z Tobą lub Twoim otoczeniem. I mimo tego, że jest mnóstwo nauki, to ćwiczenia laboratoryjne wynagrodzą Ci trud, jaki będziesz musiał włożyć w przygotowanie się do kolokwium. Bezpośrednia styczność z organizmami, o których czytasz w książkach da Ci nowy pogląd na rzeczywistość, która Cię otacza. Zajęcia w laboratorium chemicznym sprawią, że poczujesz się małym chemikiem o wielkich możliwościach. Sekcja dżdżownicy uczyni Cię światowej sławy chirurgiem, a wykonywanie chromatografii utwierdzi w fakcie, że nie chcesz mieć nic wspólnego z roślinami.

To zdecydowanie jest kierunek, który rządzi się prawem: „Powiedz mi, a zapomnę. Pokaż mi, a zapamiętam. Pozwól mi wykonać, a zrozumiem”. Czyż nie właśnie o to chodzi w nauce?

UNIWERSYTET GDAŃSKI

Wydział Biologii Uniwersytetu Gdańskiego to zdecydowanie najpiękniejszy budynek w jakim mi było dane przebywać. Sama obecność w tej siedzibie mobilizuje do nauki i rodzi w Tobie zapał do pracy, budzi myśl, że z biologią chcesz związać całe swoje życie. Nowe laboratoria i niesamowity sztab akademicki tylko utwierdzą Cię w fakcie, że zdecydowanie się na studia na tym kierunku było jedną z najlepszych decyzji, jakie było Ci dane podjąć w Twoim życiu.

ZAINTERESOWANIA

Jeśli wykazujesz choć tlące zainteresowanie jakimkolwiek tematem związanym z biologią, to liczne Koła Naukowe, dadzą Ci możliwość rozwinięcia skrzydeł i obcowania „sam na sam” z konkretnym zagadnieniem naukowym. Ponadto nauczyciele akademiccy i ich niezwykle pozytywne podejście do studentów, tylko mobilizują do tego, by robić WIĘCEJ.

bilogia

Biologia to nie tylko nauka i książki, to także pasja, którą będziesz czuł silniej z każdym kolejnym dniem na tych studiach. 🙂

Ludzkie ciało – 15 niesamowitych faktów!

Styczeń 30th, 2014

człowiekJeśli spoglądając w lustro utwierdzasz się w przekonaniu o swojej niezwykłości, to masz do tego całkowite prawo. A dziś udowodnię Ci dlaczego. 🙂

Czas na:

15 NIESAMOWITYCH FAKTÓW NA TEMAT LUDZKIEGO CIAŁA!

1. Kobieta, która spodziewa się trójki dzieci na raz musi być naprawdę wytrzymała. Jej macica musi rozciągnąć się ponad 1000 razy, aby pomieścić przyszłych członków rodziny.

2. System krążenia, który rozprowadza krew w naszym organizmie ma długość 96 tysięcy kilometrów.

3. Mięsień sercowy zawiera komórki, które kurczą się i rozszerzają, aby kontrolować rytm naszego serca. Komórki te zaczynają pracę, gdy embrion ma zaledwie trzy tygodnie i nie przestają aż do momentu naszej śmierci. WOW.

4. Mniej więcej co minutę 150 milionów czerwonych krwinek popełnia samobójstwo. Ale w tym samym tempie pojawiają się nowe, więc zawsze ich liczba jest wystarczająca dla utrzymania równowagi tlenowej w organizmie.

5. U przeciętnego mężczyzny każde jądro produkuje gigantyczną liczbę 100 milionów plemników dziennie, z których każdy rozwija się przez około 70 dni.

kośc6. Najsilniejszą kością w ludzkim ciele jest kość udowa. Jest twardsza od betonu i może unieść lub wytrzymać obciążenie równe trzydziestokrotności swojej objętości i wagi.

 

7. Człowiek mruga do 20 razy na minutę. Każde mrugnięcie zajmuje mniej niż pół sekundy. Gdy dodać wszystkie mrugnięcia, okazuje się, że przez ponad godzinę dziennie widzimy ciemność. Ale mózg tak dobrze sobie radzi z wypełnianiem tych przerw, że nawet ich nie zauważamy.

8. Kosmki jelitowe to podobne do palców wypustki błony śluzowej jelita cienkiego, dzięki którym powierzchnia wchłaniania w jelicie jest większa i dorównuje wielkością kortowi tenisowemu.

9. Żadne stworzenie Ziemi nie umiera tak często podczas porodu, jak człowiek.

10. Blondyni i blondynki mają najwięcej włosów – około 146 tysięcy. Szatyni mają około 100 tysięcy włosów, natomiast najmniej mieszków włosowych występuje u osób rudych – około 86 tysięcy.

11. Serce człowieka jest tak mocne, że mogłoby wypompować krew na przynajmniej 9 metrów w górę. Mięsień sercowy jest najsilniejszym w organizmie, ponieważ musi on dostarczyć krew do każdego zakątka ciała, w tym oddalonych palców u nóg i stóp.

12. Według badań przeprowadzonych przez naukowców, ludzki nos jest w stanie rozróżnić aż 50 tysięcy zapachów.

13. Każdy centymetr kwadratowy ciała jest zamieszkały przez 32 miliony bakterii.

14. Masa złuszczonego naskórka w ciągu roku może wynieś ok. 0,75 kg. Po 70 latach stracimy 52 kilogramów naskórka.

15. Twarz potrzebuje 17 mięśni aby wyrazić uśmiech i 43 aby wyrazić smutek.

I teraz z czystym sumieniem możesz stwierdzić, że rzeczywiście jesteś niesamowitym stworzeniem! 🙂

awesome

Jak gnije ludzkie ciało? – czyli co się z Tobą stanie po śmierci

Styczeń 29th, 2014

zwłokiJeśli nie znosisz lekko tematów związanych ze śmiercią, ludzkimi zwłokami, to radzę zaprzestać czytania tego artykułu już na etapie wstępu. Zaś jednak jeśli jesteś – może nie miłośnikiem tej tematyki – ale człowiekiem ciekawym świata (bo właśnie do takich skierowany jest ten blog!),to zapraszam na miłą i niezwykle interesującą lekturę związaną z procesem, który dotyczy każdego z nas!

Co się dzieje z ciałem człowieka po śmierci?

Zacznijmy od samego początku. Dobra, może nie wybiegajmy aż tak daleko w przeszłość, pomińmy etap narodzin, młodości i starości. Umierasz. I co dalej?

Otóż pierwszym etapem rozkładu ludzkiego ciała jest jego autoliza, czyli samotrawienie. Nasze zaprzyjaźnione komórki za pomocą enzymów starają się rozbić molekuły na jak najmniejsze związki, które będą mogły wykorzystać. Oczywiście za życia proces ten jest prowadzony pod ścisłą kontrolą, bo mimo wszystko nasze komórki nas lubią i nie chcą nam robić krzywdy. Zatem gdy za życia poziom tych enzymów jest kontrolowany, tak po śmierci wymyka się spod łańcuchów zniewolenia i enzymy zalewają nasze całe ciało. W tym etapie płyn przedostaje się między warstwy skóry i zwyczajnie je rozluźnia czyniąc nasze dłonie podobnymi do gumowych nakładek na palce. Po jakimś czasie skóra zaczyna schodzić, co w środowisku pogrzebowym jest określane jako „ześlizg”. Wraz z czasem skóra nie schodzi już tylko z palców i dłoni, ale rozpoczyna się etap odrywania się całych płatów skóry z ludzkiego ciała.

Przejdźmy zatem do mniej przyjemnej części tych wstępnych procesów. Tak, tak, to wyżej było najprzyjemniejszą częścią, więc masz jeszcze czas, aby zaprzestać dalszego czytania. Jeśli jednak ze mną zostajesz, to kolejnym etapem są LARWY.  Oooo tak, żerują w każdym otworze ludzkiego ciała, a szczególnie w takich, z których z łatwością mogą dostać się do wnętrza. Zatem ich ulubionymi siedliskami są: oczy, usta, otwarte rany i genitalia. A usta stanowią chyba ich ulubioną miejscówkę, ponieważ właśnie ona umożliwia im przedarcie się do mózgu – największego smakołyku każdej larwy.

BAKTERIE?

 

BAKTERIEWracając jednak do płynu, który tak umiejętnie rozwarstwiał naszą skórę. Co się z nim dzieje dalej? Rozpoczyna wędrówkę po naszym ciele. Oczywiście nie podróżuje sam, ponieważ towarzyszą mu kohorty bakterii, dla których rozpoczyna się uczta… naprawdę wielka uczta. Warto podkreślić, że są to te same bakterie, które za naszego życia tkwiły w przewodzie jelitowym, płucach, które były naszymi grzecznymi przyjaciółmi, a teraz czerpią z naszej śmierci. Koniec sentymentów, co dzieje się dalej?

Szczepy bakterii przeżywają niesamowitą sielankę, żywią się dobrodziejstwami rozbrojonego układy odpornościowego, resztkami auto-strawionych błon i wszystkim, co je zalewa ze wszystkich stron świata. A jak wiemy, w tak sprzyjających warunkach każda populacja pragnie się rozrastać. I właśnie tak się dzieje. Bakterie znajdują się już wszędzie w naprawdę niezliczonej ilości.

Zatem pierwszy etap to: autoliza, tłumy bakterii i larwy wżerające się do naszego środka. Robi się coraz milej, a to jeszcze nie koniec.

Kolejnym etapem jest wielkie wzdęcie! I oczywiście wszystko za sprawą naszych przyjaciół – bakterii, które jedzą, trawią i wydalają. Nie mogą już jeść tego, co jemy my, więc jedzą nas. A to sprytne stworzonka. Jednak mimo wszystko wytwarzają gaz jelitowy stanowiący końcowy efekt bakteryjnego metabolizmu. I kolejną smutną informacją jest to, że po śmierci człowiek nie jest w stanie wydalić tego gazu, zatem zalega w jego jamie brzusznej (bo o jelitach już wspominać raczej nie można) i brzuszek rośnie. I tutaj pojawia się ciekawostka, ponieważ może (ale nie musi) się zdarzyć, że MARTWI LUDZIE PUSZCZAJĄ BĄKI. W końcu każdy gaz musi się gdzieś ulotnić. Warto także wspomnieć na tym etapie, że nadęciu ulega każda część ciała, która tylko może wyjść na wierzch – język, usta, genitalia. Oczy nie, oczy już dawno wypłynęły.

Etap wzdęcia zazwyczaj trwa około tygodnia i kończy się triumfalnym rozerwaniem. I wtedy rozpoczyna się etap trzeci – już ostatni – czyli etap gnicia i rozkładu. Chyba najmniej przyjemny, bo to właśnie ten moment, gdy znikamy na zawsze.

 

Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz?

Intensywna działalność bakterii prowadzi do tego, że nasze tkanki przechodzą w fazę płynną. Tak, na samym końcu po prostu się rozpuszczamy, dematerializujemy i wsiąkamy w grunt. Najmniej wytrwałe są płuca i części układu pokarmowego (bo właśnie tam za życia znajduje się najwięcej bakterii), szybko poddaje się także mózg, który wylewa się przez uszy i opuszcza czaszkę przez usta w postaci pęcherzyków.

A jeśli chodzi o ludzkie mięśnie i te muskuły, o które wiele mężczyzn tak zabiega na siłowni, to są zjadane przez żuki. Oczywiście mięsożerne żuki. Jeśli chodzi o skórę, to różnie bywa. Czasami zostaje zjedzona, czasami nie, czasami wysycha i się mumifikuje, prawdziwa loteria.

Zatem właśnie tak prezentuje się rozkład ciała niezakonserwowanego. Po konserwacji przebiega znacznie wolnej i może mniej drastycznie, ale mimo wszystko właśnie taki koniec nas czeka – wnikniemy w ziemię, więc właściwie nigdy stąd nie znikniemy. 🙂 I tym pozytywnym akcentem kończę dzisiejszy wpis.

Hipokampalny rytm theta – ogólna charakterystyka

Styczeń 24th, 2014

mózgNa pewno się ze mną zgodzicie, że z całego organizmu, to właśnie mózg wydaje się być najbardziej interesującym organem. I właśnie jedną z aktywności tego niesamowitego narządu zajmiemy się dzisiaj. A mianowicie – czym właściwie jest hipokampalny rytm theta? Może zacznijmy od podstaw.

Co to jest hipokamp, gdzie się znajduje i za co odpowiada?

Struktura ta wchodzi w skład układu limbicznego, niewielka, wszak odgrywająca olbrzymią rolę podczas procesów pamięciowych u wszystkich zwierząt, w tym także u człowieka oczywiście.

hipokamp
Zatem czym jest hipokampalny rytm theta?

Jest to rytmiczna wolna aktywność elektroencefalograficzna rejestrowana w obrębie hipokampu. U ludzi przyjmuje zazwyczaj wartości w przedziale 4-8 Hz, zaś u zwierząt (głownie gryzoni, w tym szczurów, które są modelowym zwierzęciem w badaniach związanych z rytmem theta) przedział ten jest szerszy: 3-12 Hz. Rytm theta pojawia się podczas procesów pamięciowych, poznawczych, również podczas procesów orientacji i pamięci przestrzennej. Wiele publikacji podaje, iż odgrywa on kluczową rolę w procesach pamięciowych, dzięki udziałowi w długotrwałym wzmocnieniu synaptycznym (LTP).

Oczywiście podczas omawiania tej niezwykłej aktywności w obrębie hipokampa, nie można pominąć także wielu innych struktur, które biorą udział w regulacji rytmu theta. Najważniejszymi z nich są:

  • jądro przednie mostu (RPO)
  • jądro konarowo-mostowe nakrywki (PPN)

Wszystkie struktury uczestniczące w tworzeniu rytmu theta są poddawane dokładnym badaniom na modelowym zwierzęciu jakim jest szczur. Badania polegają na aktywacji struktur, lezji poszczególnych obszarów, iniekcji substancji mających na celu indukcję rytmu lub jego zaniechanie. Rytm theta jest rejestrowany za pomocą hipokampalnych elektrod głębinowych.

BIOblog 24/7

Nie mam żad­nych ta­lentów – prócz na­miętnej ciekawości.